piątek, 3 kwietnia 2015

Maestro 780 - Recenzja

Kilka postów wcześniej pokazywałam Wam pędzle Maestro, które zakupiłam na targach. Wśród nich znalazł się pędzel do eye-linera. Kupiłam go na zapas ponieważ nie posiadam żadnego eyelinera w żelu. Postanowiłam dzisiaj wybrać się do Natury w celu nabycia produktu, ale niestety nie znalazłam tego, czego szukałam. Oczywiście ze sklepu nie wyszłam z pustymi rękami.. :)




Pędzelek postanowiłam więc wypróbować nanosząc na niego płynny eyeliner.
Nie miałam pojęcia jak ten "krzywy dziwak" będzie się sprawował, ale gdy tylko przyłożyłam go do powieki doznałam szoku. Kreska jakby sama się namalowała! Zawsze miałam problemy z malowaniem kresek, aż tu nagle wielki przełom. Już po jednym użyciu jestem pewna, że stanie się moim ulubieńcem i będę go używać prawie codziennie. Ale od początku..


Najważniejszy aspekt wyróżniający ten pędzel od innych to wygięta skuwka. Obawiałam się, czy to dobry wybór, ale okazał się strzałem w dziesiątkę. Dzięki wygięciu podczas malowania nie zasłaniamy sobie ręką powieki, co ułatwia nam pracę. 


Gdyby przyjrzeć się bliżej włosiu można odnieść wrażanie, że jest zbyt "poszarpane" i obawiałam się zostawiania smug na powiecie. Na szczęście po naniesieniu na niego produktu cały problem zniknął, włosie ładnie się "skleiło" i pozwoliło mi namalować piękną kreskę. Bardzo cienkie zakończenie pozwala dotrzeć do wewnętrznego kącika bez większego problemu.

Jeśli chodzi o długość - 7 mm -  także nie mam zarzutów. Jest też sprężysty  i dobrze prowadzi się go na skórze.

Kupiłam go w cenie 10 zł.
Pędzel jest także dostępny w wersji prostej, myślę, że również dobrze się sprawdzi.

Podsumowując: Jeśli szukacie idealnego pędzla do kresek - wybierzcie właśnie ten. Jest tani i dobry jakościowo.

sobota, 21 marca 2015

OPI - I don`t give a Rotterdam

To mój najnowszy lakierowy nabytek, pokochałam go od pierwszego wejrzenia. Mam wielkie zaufanie do OPI - świetna konsystencja i duży pędzelek ułatwiający aplikację. Lakiery dość długo trzymają się na paznokciach, a pierwsza warstwa pozwala uzyskać dobre krycie.


Z wszystkich lakierów OPI jakie posiadam, ten jest najsłabiej napigmentowany i dopiero trzy warstwy zapewniły idealne krycie. Nie zraziło mnie to do niego ponieważ nie mam żadnego innego szarego koloru, a ten odcień z drobinkami jest wspaniały. 



Miałam chwilę czasu więc wzdłuż skórek przykleiłam drobne ozdoby. Lubię ten rodzaj zdobienia ponieważ długo się trzyma i jest delikatnym akcentem. I co najważniejsze bez problemu mogę ozdobić prawą dłoń, z czym niestety mam częste problemy :)



Do zdobienia użyłam trzech lakierów. Był to mój pierwszy raz z Seche Vite i muszę przyznać, że jest świetny, Po nałożeniu go na lakier kolor nabrał blasku i wręcz żelowego wykończenia. Na temat trwałości jeszcze nie mogę nic powiedzieć ponieważ mam go na paznokciach dopiero dwa dni.

Co myślicie o tym lakierze?

czwartek, 12 marca 2015

Lawendowy makijaż.

Zanim zaczęłam uczyć się na kierunku związanym z wizażem nie uznawałam innych kolorach na powiekach oprócz brązów i szarości. Teraz chętnie eksperymentuję z kolorami i technikami. Podczas ostatnich zakupów w Inglocie zachwycił mnie pewien cień w odcieniu fioletowym. Poniżej przedstawiam efekty jego wykorzystania. 




Do wykonania makijażu oczu użyłam cieni Inglota o numerach: 395 oraz Matte 379.
Eye liner oraz tusz do rzęs Avonu.










Korzystając z okazji chciałam Wam polecić powyższą książkę. Historia chorej na downa dziewczynki, jej matki, całkowicie oddanej wychowaniu dziecka oraz ojca o kalekich uczuciach. Myślę, że każda kobieta powinna po nią sięgnąć i poznać historię tej (nie)zwykłej rodziny.

niedziela, 8 marca 2015

Targi Beauty Forum - zdobycze

To były moje pierwsze targi kosmetyczne w życiu, ale już jestem pewna, że nie ostatnie. Jestem ze śląska więc żeby dotrzeć na 10 do Warszawy musiałam wyruszyć już o 3 nad ranem. Oczywiście dzień na pełnych obrotach i wykończona wróciłam koło 23.


Listę zakupów tworzyłam już od dawna i kupiłam właściwie wszystko, na czym mi zależało. Na górze zrobiłam zdjęcie wszystkiego. Nabyłam w końcu podgrzewacz do wosku w puszce oraz wszystkie potrzebne do tego akcesoria, kleje do rzęs na pasku i w kępkach, kilka pilników i polerki. Oczywiście wiele próbek i katalogów. Resztę rzeczy pokażę niżej :)



 Top coat Seche Vite marzył mi się od dawna, ale jest dostępny tylko przez internet więc zawsze zadowalałam się innymi. Mam nadzieję, że warto było go kupić i planuję po testach napisać recenzję.


Odmładzające ampułki firmy medbeauty, które zamierzam zaaplikować mojej babci i mamie pod maskę algową.  


Lakiery Orly ze starej kolekcji można było dostać już za 10 zł więc skusiłam się na jeden kolor. Nie mogłam przejść obojętnie. Polubiłam ten kolor od pierwszego wejrzenia i już rano zagościł na moich paznokciach.


OPI to moja ulubiona marka lakierów więc musiałam odwiedzić ich stoisko. Nie zależało mi na najnowszych kolorach więc te także upolowałam w super cenie 10 zł za sztukę.


Pędzle Maestro zapewne opiszę Wam w osobnym poście, ale póki co powiem tylko, że wszystkie małe pędzle kosztowały 10 zł, do blendowania 15 zł. Pędzle do konturowania 25 zł, a największe puchacze do pudru i podkładu 40 zł. Ceny bardzo okazyjne, nigdy nie miałam do czynienia z ich pędzlami ale mam nadzieję, że mnie nie zawiodą.


Do zakupu maski algowej przymierzałam się już długo i  oczywiście nie mogłam wrócić  bez niej. Wybrałam tą z proteinami mleka, ponieważ najbardziej mi odpowiada i jest dość uniwersalna. Pachnie obłędnie i myślę, że w najbliższym czasie urządzę sobie z mamą dzień spa.


Moje pierwsze w życiu żele. Mam nadzieję, że będę z nich zadowolona. Pierwsze próby robiłam już dziś rano i nie narzekam. Zobaczymy jak z trwałością, bo to bardzo ważne. Kupiłam jeszcze 4 kolory żeli kolorowych.

Wróciłam z targów bardzo zadowolona i dalej nie mogę ochłonąć. Jedyne czego żałuję to, że nie zabrałam ze sobą walizki. Po zakupach ciężko było mi się poruszać, a dzisiaj mam całe obolałe ramie od noszenia ciężkiej torby. Na targach odbywały się mistrzostwa świata w makijażu więc miałam okazję obserwować pracę wspaniałych wizażystek. Bardzo spodobało mi się stanowisko Indygo Nail gdzie można było obserwować niezwykłe prace stylistek. Polecam każdemu kogo choć trochę interesuje branża kosmetyczna. 
Jeśli jeszcze coś Was interesuje i chcecie osobnego posta to piszcie w komentarzach.

Byłyście na targach?


czwartek, 5 marca 2015

Paznokcie hybrydowe + Adwokat Diabła.


W końcu po ciężkim tygodniu mam czas usiąść i napisać posta. W sobotę wyjeżdżam na targi Beauty Forum do Warszawy i już żyję tym wydarzeniem. Nie mogę się doczekać i wciąż planuję zakupy. Mam nadzieję, że za kilka dni pochwalę się moimi zdobyczami :)

Pokaże dzisiaj paznokcie hybrydowe mojego wykonania. Lubię jakieś małe akcenty więc na palcu serdecznym umieściłam delikatne kwiatki z hologramami. Jak Wam się podoba?





 Wczoraj będąc u mojego chłopaka postanowiliśmy zrelaksować się przy filmie i sziszy. Nie widziałam wielu kultowych filmów więc zaczynam nadrabiać zaległości. Wczoraj wybraliśmy Adwokata Diabła. Nie przekonał mnie ani opis, ani zdjęcia z filmu, ale muszę przyznać, że był genialny! Jeden z lepszych jakie widziałam. Niezwykle pomysłowy, ciekawy, ale również daje do myślenia.  







czwartek, 26 lutego 2015

Avon Care, Krem do rąk z mleczkiem pszczelim

Royal Jelly Hand Cream
Avon Care



Cena regularna: 9 zł
Cena promocyjna: 4.99 zł 
Pojemność: 100 ml

Konsystencja: Na początku byłam nim zachwycona, ale z czasem zaczął przeszkadzać mi lepki film, który pozostawiał na skórze. Właśnie z tego powodu używałam go tylko na noc. 

Działanie: Producent deklaruje nawilżenie, a ja raczej nazwałabym go natłuszczającym. Dłonie rzeczywiście są miękkie i przyjemne w dotyku. Doskonale sprawdza się na przesuszone dłonie. Cała noc w bawełnianych rękawiczkach z dużą ilością kremu może zdziałać cuda. 

Zapach: Przyjemny, dość delikatny. Nie za duża intensywność jest według mnie plusem. 

Opakowanie:  Bardzo poręczne. Niestety jak to z kremami w tubkach bywa, ciężko wydostać resztę produktu. Wolałabym także żeby zamiast zakrętki był zatrzask. 

Wydajność: Bardzo duża! Gdy używałam go kilka miesięcy i przy codziennym stosowaniu wciąż się nie kończył, myślałam, że chyba nigdy nie zużyję tego opakowania. 

Skład: Dawniej nie zwracałam na niego uwagi, ale w związku z moim przyszłym zawodem interesuje mnie z czego składa się dany produkt. Główny składnik to oczywiście gliceryna (jak w każdym kremie do rąk) i woda. Ale w końcu to krem z mleczkiem pszczelim, niestety w składzie widnieje na szarym końcu, a co za tym idzie w kremie znajdziemy jego śladowe ilości.. 

Moja ocena: 7/10

To by było na tyle mojej recenzji. Póki co uciekam wziąć gorącą kąpiel i oglądać VI część Gwiezdnych Wojen. Przez długi czas chłopak namawiał mnie do zobaczenia sagi, a ja nie mogłam się przekonać. Muszę jednak przyznać, że całkiem interesujące :) Mam nadzieję, że mój kotek pozwoli mi zobaczyć cokolwiek, bo V część tak ją zainteresowała, że zajęła pierwsze miejsca: 


Zapraszam również na mojego instagrama:


wtorek, 24 lutego 2015

Wielki powrót

Wróciłam. Wróciłam starsza o rok, z nowymi doświadczeniami kosmetycznymi i większym zaangażowaniem. Mam nadzieję, że tym razem będę tu zaglądać bardziej systematycznie. W końcu muszę nadrobić wszystkie zaległości, pokazać Wam moje nowości kosmetyczne i zdjęcia z ostatniego roku :) 

Dziś mam dla Wam zdobienie, które wykonałam na paznokciach mojej serdecznej koleżanki, Karoliny. Beże, brązy i nude to jej ulubione kolory, chciałam jednak jakoś przełamać ten odcień złotem. 




Do wykonania zdobienia użyłam:
   • liner Flexbrush nr 7
   • OPI Nail Lacquer - Don't pretzel my buttons - NL G16
   • Avon Nailwear Pro + Golden Vision
   • Sensique Strong & Trendy Nails - nr 15

Ostatnimi czasy stałam się istnym maniakiem filmowym. Chyba w ciągu ostatniego roku nie zobaczyłam tylu filmów ile w ostatnim miesiącu. Wczoraj z chłopakiem zrobiliśmy sobie maraton z Timem Burtonem. Jeśli ktoś jeszcze nie widział, polecam z całego serca!